wtorek, 12 maja 2015

PROLOG

   Pewnie wielu z was wyobraża sobie uciekanie z domu tak samo: kłótnia z rodzicami, pakowanie ubrań, pieniędzy i jedzenia do podręcznego plecaka, nocny skok przez okno i wycieczka do znajomej, która mieszka jak najdalej od was. W autobusie piszecie SMS do rodziców, że żyjecie i niedługo wrócicie. A po powrocie witają was jak syna marnotrawnego i niemal na kolanach przepraszają za każde słowo, które was obraziło. Ja do niedawna też tak wyobrażałam sobie ucieczkę z domu, ale cały ten scenariusz szlag trafił.
   Mieszkałam z babcią. Co z moimi rodzicami? Tak naprawdę to nigdy ich nie poznałam. Za każdym razem, gdy pytałam o nich babcię, odpowiadała wymijająco bądź zbywała mnie. Nie wiedziałam nawet, czy żyją, gdzie mieszkają. Miałam tylko babcię Josephine, którą po prostu nazywałam babcią Jo.
   Często miałam wrażenie, że jestem obserwowana, ale nigdy nie było ono tak silne, jak tamtego dnia. Czułam na sobie czyjś wzrok gdy szłam po zakupy, do szkoły a nawet we własnym domu. Ilekroć obracałam się przez ramię w poszukiwaniu gapia, widziałam tylko pustą przestrzeń. To była schizofrenia? Nie dość, że mam ADHD, dysleksję, dysgrafię i... No, ogółem pewnie wszystko, co ma przedrostek ''dys'' to jeszcze schizofrenia! To było straszne.
   Myślałam, że jak natychmiast nie wyjdę z domu to mi palma odbije. Wzięłam więc koc piknikowy i mitologię grecką, która ostatnimi czasy była moją ulubioną lekturą.
   - Wychodzę! - krzyknęłam do babci Jo i wyszłam na świeże powietrze. Rzekomo byłam bardzo trudnym dzieckiem. Nie pytałam ''Mogę wyjść, babciu Jo?'' tylko od razu stawiałam babcię przed faktem dokonanym.  Po prostu wyszłam. Szkoda tylko, że nie wiedziałam, iż szybko nie wrócę...
   Wspominałam już, że jestem dziwna? Ach, pardon, nienormalna. A bez wątpienia jestem nienormalna. Miałam dziwne zaburzenia świadomości - w pewnej chwili byłam w jakimś miejscu a chwilę potem byłam już tam, gdzie chciałam się znaleźć. Najpierw myślałam, że jestem czarownicą, ale potem uznałam, że mój mózg po prostu się wyłącza i włącza, gdy już dojdę na miejsce.
   Tamtego dnia szłam do parku i było tak, jak zawsze - nagle znalazłam się tam, gdzie chciałam być. Westchnęłam tylko, rozkładając koc i padłam na niego, jakbym przed chwilą przebiegła maraton. Zawsze tak było, gdy ''teleportowałam'' się z miejsca na miejsce.
   Przestałam w końcu myśleć o swojej odmienności i otworzyłam mitologię na moim ulubionym rozdziale: Herosi. Leżałam i czytałam. W pewnym momencie kątem oka zauważyłam coś czarnego.
   Był to pies. Nie, nie słodki chihuahua w różowym kubraczku. To była bestia. Wielka, czarna, koścista bestia o jadowicie czerwonych ślepiach wpatrzonych prosto we mnie.
   Serce zaczęło mi bić szybciej, a w okolicach żołądka pojawił się ostry, piekący ból. Jęknęłam cicho, chwytając się za brzuch. I w pewnym momencie, może z bólu, może ze strachu, całkowicie straciłam świadomość.
   Poczułam tylko, jak mitologia wypada mi z ręki i usłyszałam mrożące krew w żyłach warknięcie bestii o czerwonych oczach.

6 komentarzy:

  1. Ave!
    No to tak-będę człowiekiem, który będzie się od teraz czepiał XD
    "A po powrocie witają was jak syna marnotrawnego i niemal na kolanach przepraszają za każde słowo, które WAZ obraziło." - nie WAZ, tylko WAS.
    "Za każdym razem, gdy pytałam o nich babcię odpowiadała wymijająco bądź zbywała mnie." - przed "odpowiadała" przecinek.
    "Najpierw MYŚLAŁAM, że jestem czarownicą, ale potem POMYŚLAŁAM, że mój mózg po prostu się wyłącza i włącza, gdy już dojdę na miejsce." - może nie jest to błąd, ale "pomyślałam" lepiej by brzmiało jako np: "uznałam".
    "Tamtego dnia szłam do parku i było tak, jak zawsze..." i "Zawsze tak było, gdy..." - to też chyba nie jest błąd aczkolwiek mi się to raziło w oczy :D
    "W pewnym momencie KONTEM oka zauważyłam coś czarnego." - nie KONTEM, tylko KĄTEM :)
    "Serce zaczęło mi bić szybciej a w okolicach żołądka..." - przed "a" przecinek.
    " I w pewnym momencie, może z bólu, może ze strachu całkowicie straciłam świadomość." - przed "całkowicie" przecinek
    Przepraszam Was bardzo. Ja po prostu mam naturę człowieka, który widzi takie rzeczy XD Poza tym, myślę, że wyjdzie Wam to na dobre. Mam nadzieję, że się na mnie za to nie obrazicie :)
    Co do rozdziału - zaintrygowałyście mnie. Może jest trochę mało opisów otoczenia, ale ogólnie jest to bardzo dobrze napisane i gdyby nie to, że kolejny rozdział już jest, powiedziałabym, że czekam z niecierpliwością na następny :D Dlatego lecę już czytać i napisać Wam kolejny, długi komentarz XD
    Życzy weny i pomysłu, Wasza
    ~Robin

    OdpowiedzUsuń
  2. Ave, Robin, morituri te salutant...
    No żartowałam. Szczerze mówiąc, kto jak kto, ale ja się cieszę z komentarzy w których ktoś wytyka mi błędy. Kulturalne upomnienia zamiast bezmyślnego hejtowania to coś, co chyba każdy docenia.
    Z tajemniczym Wazem to literówka.
    Rzeczywiście, zapomniałam o przecinku.
    Z pomyślałam też przyznam ci rację, bo to brzmi odrobinę jak powtórzenie w bardziej niewinnej formie. Gdybym pisała trochę ostrożniej, z pewnością w to miejsce wstawiłabym coś w stylu ''byłam zdania'', ''uznałam'', ''doszłam do wniosku''.
    Co do chodzenia do parku... Że tak to ujmę, każdy chodzi, jak mu wygodniej.
    Kontem, kątem. Szczerze, to sama nie wiem, jednakże moja siostra-magister-filolog polski jest przy koncie.
    Przecinki to szczwane bestie, uwierz.
    Za komentarz serdecznie dziękuję i naprawdę, nie mam się za co obrazić. :)

    Ja tu tylko poprawiam te najbardziej oczojebne błędy i odpowiadam za swoje potknięcia, wiec z opisami to do Nich.
    No i jeszcze raz dziękuję za wartościowy komentarz oraz witam w szeregach czytelników,

    - Hoho

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę mi się spodobało! Wolę dłuższe rozdziały, ale to tylko drobnostka ;) Zabieram się do dalszego czytania.
    Zachęcam również do zajrzenia na mojego bloga, http://kochamciewieszotym.blogspot.com/
    Gorąco zachęcam ;)

    OdpowiedzUsuń